piątek, 8 lutego 2013

Wprowadzenie


- To do zobaczenia jutro – wykrzyknęła na pożegnanie Monika i trzasnęła za sobą drzwiami.
Nawet nie zdążyłam nic jej odpowiedzieć. Przykładowo, że ma się nie spóźnić tak jak chociażby dzisiaj. Ta szalona kobieta po prostu wystrzeliła jak piorun z biura, pędząc od razu do domu i do swojego ukochanego.
- Wszyscy już wyszli? – usłyszałam głos za plecami. Po chwili mój fotel okręcił się i zatrzymał przed twarzą Dawida.
- Nawet jeżeli to co?
- Chociażby to, że mamy czas dla siebie – uśmiechnął się cwaniacko.
- Mam inne plany niż siedzenie tu z tobą – szybko wymknęłam się z fotela, zabierając z biurka torebkę i telefon.
Zarzuciłam na siebie płaszcz, okryłam szczelnie szyję ciepłym, wełnianym szalikiem i założyłam na dłonie grube rękawiczki. Zawsze miałam skłonności do szybkiego marznięcia, nawet gdy na dworze temperatura nie przekraczała poniżej zera, tak jak dzisiaj. Po prostu mój organizm nie lubił zimy, ja sama zresztą też za nią nie przepadałam.
- Iza, przecież wiem, że nie masz żadnych planów – zatrzymał mnie ponownie Dawid.
- Robisz się nachalny i irytujący – mruknęłam i wyrwałam ramię z jego uścisku. – Nawet jeżeli ich nie mam to nie zamierzam marnować czasu, spędzając go z tobą.
Zostawiając go z tymi słowami wyszłam z biura prosto na dwór, gdzie panował jak dla mnie okropny chłód. Pośpiesznym krokiem ruszyłam w stronę auta. Gdy tylko wsiadłam do auta, odpaliłam go i włączyłam ogrzewanie. Czekała mnie krótka droga powrotna, ale wcale nie zamierzałam podczas niej marznąć.
Przypomniały mi się słowa Dawida. Przecież i tak nie mam żadnych planów, więc dlaczego się z nim nie umówić? No jest jeden powód. Kobieciarz. Zaciąga pierwszą lepszą do łóżka. Takie typy tylko mnie obrzydzają i wywołują u mnie odruchy wymiotne. Poza tym to moja sprawa, czy mam jakieś plany, czy może ich nie mam. Zresztą kogo tu oszukiwać. Nigdy nie mam żadnych planów. Chyba, że ukochany Moniki musi zostać dłużej w pracy i wtedy moja kochana przyjaciółka zabiera mnie gdzieś na kawę byle żeby nie siedzieć samej w domu. Tak poza tym to mój dzień praktycznie zawsze wygląda tak samo. Pobudka, śniadanie, praca, powrót, jakiś szybki obiad, praca w domu, kąpiel i spać. Ta monotonia trwa już prawie rok. Niedługo będzie równy rok odkąd rozstałam się z facetem, którego kochałam ponad życie, za którego byłam w stanie oddać życie, a który tak perfidnie mnie skrzywdził. Od tamtej pory wyczerpał się mój limit zaufania. Zastanawiałam się czy jeszcze kiedyś je odzyskam i będę w stanie pokochać kogoś tak jak Michała. To był najczęstszy temat moich rozważań podczas powrotu z pracy. I tym razem tradycji stało się zadość.




O tamtym opowiadaniu zapominamy. Nie miałam pojęcia jak dalej je kontynuować by było w miarę ciekawe, a ten pomysł mam w głowie już od dłuższego czasu, więc chciałam go w końcu zrealizować. :) 

4 komentarze:

  1. ok. szkoda, ale to też jest fajne

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo fajnie się zapowiada:) czekam na następną część :) zooye

    OdpowiedzUsuń
  3. Takie trochę tajemnicze, nie wiadomo, kim są bohaterowie, dlatego zaciekawia ;) Szczerze powiem, że poprzednie o nastolatce, szkole, jakoś bardziej przypadło mi do gustu, ale rozumiem, że nie miałas już pomysłu, dlatego czekam, aż to się rozwinie i będzie równie dobre jak te o Dominice (chyba xd) i Weronice :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne :) Owszem, mnie też bardziej spodobało się to o szkole i Dominice, ale to również zaczyna się interesująco i mam nadzieję, że ciekawie to rozwiniesz :D

    OdpowiedzUsuń